Pociągowe grzanie
Polskie koleje to wyjątkowy twór na mapie największych przedsiębiorstw w kraju. Koleje mają wiecznie długi, chociaż każdy kolejny rząd pompuje w nie ogromne pieniądze, oddłuża kolejne kolejowe twory, które co jakiś czas powstają w celu uniknięcia spłaty długów. Jakie mamy pociągi to każdy Polak chyba potrafi powiedzieć, bo pewnie każdy z nas choć raz korzystał z tej formy transportu. Jedynie pociągi, które jeżdżą na międzynarodowych trasach trzymają jakiś poziom, cała reszta nadaje się chyba tylko do przewozu przesyłek, bo na pewno nie ludzi. Wagony osobowe mają często ponad dwadzieścia, a nawet trzydzieści lat i nie dość, że nie są w ogóle funkcjonalne, to wszelka ich niby funkcjonalność jest zniweczona przez fakt, że ze starości nic w tych pociągach nie działa. Często zdarza się sytuacja, że nawet okna nie można otworzyć, bo jest na stałe zamknięte, podobnie jest ze śmietniczkami, które również zamiast służyć podróżnym do wiadomego celu, są zamknięte. Ciekawa sytuacja jest także z ogrzewaniem w pociągach. Zimą najczęściej owo ogrzewanie nie spełnia w ogóle swojej roli, gdyż podobnie jak wiele innych elementów nie działa. Ostatnio kiedy w wielkie zimowe mrozy jechałem pociągiem do Warszawy, to o mało sobie rąk nie odmroziłem, gdyż tak zimno było w przedziale, a instalacje grzewcze nie dawały nawet odrobiny ciepła. Znowu kiedy jest cieplej, to takie instalacje grzeją jakby maszynista dokładał nieustannie węgla do pieca. Grzeją tak mocno, bo nie mają żadnej regulacji, więc albo nie grzeją, albo grzeją jak opętane. Zastanawiałem się jaka to fabryka produkuje takie niesamowicie nowoczesne grzejniki pociągowe i ostatnio się dowiedziałem. Akurat z miejsca gdzie siedziałem, było widać tabliczkę techniczną, a na niej nazwę producenta „Instalacje grzewcze Warszawa-Praga”. Nie mogłem uwierzyć w to, że zakłady z naszej stolicy mogą produkować taką tandetę. A jednak można i jeszcze ktoś na tym zarabia, zapewne ciężkie pieniądze, które są zupełnie nieuczciwie zarobione, ale to akurat nikogo nie interesuje.